Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

Bankassurance po polsku, czyli jak można stracić na współpracy banku i zakładu ubezpieczeń.

Bankassurnce jest jednym z kanałów dystrybucji produktów ubezpieczeniowych, który w niektórych krajach zdobył dużą popularność, w innych odgrywa znacznie mniejszą rolę. W szerokim rozumieniu bankassurance obejmuje szereg różnych produktów, takich jak ubezpieczenia dodawane do kart kredytowych (czy szerzej – kart płatniczych) lub wykupywane wraz z nimi, ubezpieczenia związane z kredytami hipotecznymi, stanowiące element ich zabezpieczenia, jak również produkty o charakterze inwestycyjnym. Część z tych produktów zawdzięcza swoją popularność różnemu traktowaniu dla celów podatkowych produktów stricte bankowych takich jak lokaty i produktów ubezpieczeniowych. W efekcie banki, w celu ominięcia podatku obciążającego zyski z lokat bankowych, oferowały swoim klientom tzw. poliso lokaty, czyli produkty ubezpieczeniowe, działające w praktyce tak jak lokata bankowa, z tym, że nie obciążone tzw. podatkiem Belki i nie objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Produkty te nie przynosiły zakładom ubezpieczeń szczególnie wysokich zysków, natomiast generowały duży przyrost składki ubezpieczeniowej. Wygląda na to, że banki znalazły prostszy sposób na zaoferowanie depozytów nie obciążonych podatkiem od zysków – czyli lokaty o dziennej kapitalizacji odsetek w wysokości poniżej progu obciążonego tym podatkiem. Rozwiązanie to jest niewątpliwie korzystniejsze dla banków, bo nie muszą dzielić się zyskami z zakładami ubezpieczeń, ale też jest korzystne dla ich klientów, bo dostają produkt znacznie bardziej zrozumiały niż „polisolokata”, prostszy i objęty ochroną przez BFG. Jednocześnie zakłady ubezpieczeń mogą skoncentrować się na oferowaniu produktów stricte ubezpieczeniowych, które mogą przynosić im znacznie wyższe zyski.
Odwrót od „polisolokat”, nie oznacza jednak końca bankassurance. Banki, w sytuacji obniżającej się atrakcyjności oferowanych przez nie lokat (wygasa wojna o depozyty, gdy banki oferowały oprocentowanie lokat na poziomie przewyższającym stawki na rynku międzybankowym), starają się przyciągnąć lub utrzymać środki na depozytach oferując podwyższone oprocentowanie lokaty, jeżeli klient zdecyduje się na wykupienie produktu strukturyzowanego, inwestycyjnego lub ubezpieczeniowego. Wszystkie one przynoszą bankowi lub podmiotowi współpracującemu z bankiem znacznie wyższe zyski.
Jak to wygląda w praktyce w przypadku produktu ubezpieczeniowego? Zamiast syntezy, warto przeprowadzić analizę na przykładzie konkretnego produktu oferowanego przez jeden z banków detalicznych, gdyż podobne zasady stosują też inne banki.
W analizowanym przypadku bank oferuje podwyższone oprocentowanie na lokacie w stosunku do warunków standardowych, o ile klient zdecyduje się wykupić produkt ubezpieczeniowy. Produkt ubezpieczeniowy jest tak skonstruowany, że bank jest ubezpieczającym, klient banku jest ubezpieczonym, zatem bank formalnie nie prowadzi pośrednictwa ubezpieczeniowego. Klient zawiera umowę z bankiem i na podstawie tej umowy opłaca składki bankowi, który na podstawie umowy grupowego ubezpieczenia na życie jest obowiązany do opłacania składek zakładowi ubezpieczeń. Klient nie otrzymuje informacji, jak bank rozlicza się z zakładem ubezpieczeń. Oferowany przez bank produkt ma charakter wieloletni podczas, gdy preferencyjna lokata oferowana jest na okres wielokrotnie krótszy (kilka lub kilkanaście miesięcy). Tak sprzedawany produkt jest bardzo kosztowny (prowizja pobierana przez zakład ubezpieczeń od zarządzanych środków w analizowanym produkcie sięga kilku procent rocznie). Najciekawsza jest jednak charakterystyka finansowa produktu. Produkt jest prezentowany jako bezpieczny, zawiera sumę gwarantowaną, premię nadzwyczajną, a dodatkowo klient może wybrać opcję uwzględniającą indeksację składki i świadczenia. Zainteresowanym produktem bank przedstawia wyliczenia dotyczące aspektów finansowych produktu. Analiza tych wyliczeń prowadzi jednak do bardzo interesujących wniosków. Nie tylko suma gwarantowana jest niższa od sumy opłacanych składek, a wskazana w wyliczeniu, przy optymistycznych założeniach przyjętych przez bank, suma potencjalnej wypłaty z ubezpieczenia (uwzględniająca sumę gwarantowaną, premię nadzwyczajną i zyski z rachunku indeksacji) jest znacząco niższa niż suma opłaconych w okresie ubezpieczenia składek. W produkcie zawarte jest także ubezpieczenie na życie i właściwie tylko w przypadku śmierci ubezpieczonego w okresie ubezpieczenia wypłata będzie wyższa niż suma wpłaconych przez niego składek. W praktyce należy też pamiętać, że pracownik banku (doradca bankowy) oferujący produkt nie jest agentem ubezpieczeniowym, a jego wiedza o produktach ubezpieczeniowych jest mocno ograniczona, zatem trudno oczekiwać z jego strony szczegółowego przedstawienia klientowi specyfiki produktu.
Tak wygląda w praktyce bankassurance w polskich warunkach.
De lege lata warto byłoby rozważyć, by w produktach, które są finansowane (lub współfinansowane) przez ubezpieczonych, nawet, gdy formalnie ubezpieczającym jest bank, obowiązywały rygory takie jak przy sprzedaży ubezpieczeń (w zakresie pośrednictwa ubezpieczeniowego, trybu zawarcia umowy itp.). Brak jest bowiem podstaw do zróżnicowania sytuacji prawnej ubezpieczonych faktycznie finansujących składkę w zależności od tego czy są oni ubezpieczającymi, czy też nie, gdyż z punktu widzenia ochrony interesów konsumenckich ich sytuacja jest taka sama i brak jest uzasadnienia dla gorszego traktowania ubezpieczonych przystępujących do ubezpieczenia wykupionego przez bank w sytuacji, gdy to oni finansują składkę opłacaną przez bank.
Paweł Pelc
radca prawny, Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
Tekst wyraża prywatne poglądy autora, a nie instytucji, z którymi jest związany zawodowo.
 


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com