Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

Przyszli emeryci stracą na braku waloryzacji

Prace parlamentarne nad projektem ustawy o emeryturach kapitałowych dobiegają końca. Parlament do projektu rządowego wprowadził jedynie kosmetyczne poprawki. W tym kontekście szczególnej wagi nabierają wypowiedzi osób, które miały szczególnie istotny wpływ na kształt projektu – Agnieszki Chłoń-Domińczak – wiceministra pracy i polityki społecznej kierującej pracami nad projektem i reprezentującej rząd w parlamencie oraz Marka Góry – współautora opinii przygotowanej na zlecenie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w toku prac nad zasadami wypłaty świadczeń. Zabrali oni 29 października 2008 r. głos na łamach Gazety Prawnej w tekście zatytułowanym „Przyszli emeryci straciliby na emeryturach małżeńskich”. 
W swoim tekście tłumaczą oni dlaczego ich zdaniem emerytury dożywotnie nie mogą być dziedziczone, dlaczego zrezygnowano z emerytur małżeńskich i skąd brak waloryzacji emerytur dożywotnich. W tej ostatniej kwestii przekonują oni, że gwarancja waloryzacji emerytur o wskaźnik inflacji istotnie obniżyłaby wypłacane świadczenie, argumentując, że w Wielkiej Brytanii gwarancja waloryzacji emerytury zmniejsza wartość emerytury o około 30-40 procent, przedstawiając zróżnicowanie wysokości emerytury o stałej wartości i emerytury podlegającej waloryzacji inflacyjnej. Jeżeli rząd rzeczywiście zrezygnował z waloryzacji emerytur dożywotnich w oparciu o przedstawiony przez Agnieszkę Chłoń-Domińczak i Marka Górę przykład – to oznacza, że podjął kluczową dla kształtu nowego systemu emerytalnego decyzję w oparciu o nieadekwatne przesłanki. Czym jest bowiem wzięte do porównania świadczenie o stałej wartości? Jest to świadczenie, którego wysokość jest stała w całym okresie wypłaty (nazywane jest fixed annuity) i nie podlega żadnym zmianom do śmierci osoby je pobierającej. Ze względu na spodziewaną inflację musi ono zatem być wyższe, niż świadczenie waloryzowane, gdyż ryzyko inflacji i spadku realnej wartości tego świadczenia bierze na siebie pobierający to świadczenie. Jest to korzystne dla osób, które będą żyły znacznie krócej niż przeciętna dalsza oczekiwana długość życia w momencie wykupienia świadczenia, jednak tylko w sytuacji stabilnej i niskiej inflacji. Przy wysokiej inflacji lub dłuższym okresie pobierania świadczenia realna wartość świadczenia w istotny sposób spada. Tylko, że świadczenie o stałej wartości nie jest tym świadczeniem, które zaproponowano w ustawie o emeryturach kapitałowych w Polsce. W Polsce – w przeciwieństwie do emerytur o stałej wartości – wartość dożywotniej emerytury kapitałowej ma być zmienna. Niestety nie będzie to waloryzacja inflacyjna, a udział w zysku. Oznacza to, że określona w odrębnie rozpatrywanej przez parlament ustawie o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych część zysku uzyskanego z inwestowania aktywów stanowiących pokrycie odpowiednich rezerw na wypłatę świadczeń będzie zwiększała wysokość świadczenia. Jeśli jednak fundusz dożywotnich emerytur kapitałowych nie wypracuje odpowiedniego zysku, zwiększenia nie będzie. Oznacza to, że proponowane w Polsce rozwiązanie pozbawione jest zarówno zalet emerytury o stałej wartości (istotnie wyższa wartość początkowa świadczenia) jak i zalet emerytury waloryzowanej do inflacji (gwarancja zachowania realnej wartości świadczenia). Konstrukcja ta bowiem wzrost wartości nominalnej świadczenia uzależnia od wyników inwestycyjnych funduszu dożywotnich emerytur kapitałowych. Oznacza to, że istotną część ryzyka inwestycyjnego ponosić będą emeryci, czyli wykupienie emerytury dożywotniej nie zabezpiecza ich w pełni przed ryzykiem inwestycyjnym.
Taki kształt świadczenia, czyli brak waloryzacji inflacyjnej świadczenia oraz zwiększania jego wartości w razie osiągnięcia zysków przez fundusz rodzi jednak bardzo niekorzystne konsekwencje dla funkcjonowania rynku emerytur dożywotnich. W praktyce taka konstrukcja gwarantuje, że będzie to rynek całkowicie niekonkurencyjny. W przypadku emerytury waloryzowanej do inflacji, jak i w przypadku emerytury o stałej wartości wybór świadczenia jest stosunkowo prosty – porównuje się po prostu jeden czynnik – wysokość świadczenia (zazwyczaj przestawianego jako określoną kwotę np. na każdy tysiąc lub 10 tysięcy zgromadzonego kapitału). W efekcie podmioty oferujące to świadczenie muszą ustalić te stawki na jak najwyższym poziomie, by to ich oferta została wybrana. W Polsce temu mechanizmowi racjonalizacji wyboru sprzyjałby zawarty w ustawie o emeryturach kapitałowych mechanizm udziału ZUS w przedstawianiu poszczególnych ofert (oparty na propozycji zawartych w raporcie Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi z 2002 r. – Bezpieczeństwo dzięki emeryturze). Odmiennie jest w przypadku emerytury dożywotniej zaproponowanej w ustawie o emeryturach kapitałowych. Podejmując decyzję o wyborze oferty emerytury dożywotniej członek OFE będzie musiał oprzeć się na szeregu czynników – wysokości świadczenia, wysokości opłaty pobieranej z aktywów (będzie ona miała wpływ na zysk z inwestycji, choć trudny do określenia, bo obliczana będzie jako określony procent wypłacanych świadczeń), wysokości udziału w zysku (projekt ustawy o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych przewiduje możliwość różnego udziału w zysku w różnych funduszach) oraz przyszły zysk (czyli spodziewany wzrost wartości nominalnej wykupywanej emerytury dożywotniej). Oznacza to, że poza wysokością świadczenia w momencie jego wykupienia członek OFE będzie musiał brać pod uwagę czynniki, które będą w przyszłości wpływały na wysokość jego świadczenia (wysokość opłaty i procentowy udział w zysku) oraz czynnik zupełnie nieznany w momencie wykupywania emerytury dożywotniej, czyli wysokość przyszłego zysku. W efekcie podjęcie decyzji o wyborze oferty przestaje już być tak proste, a fundusze dożywotnich emerytur kapitałowych nie muszą już koncentrować się na zaoferowaniu jak najwyższej stawki świadczenia, bo łatwo można argumentować, że niższa wartość początkowa świadczenia przy wyższych zyskach w przyszłości (o ile rzeczywiście uda się je osiągnąć) może zapewnić wyższe świadczenie. A jeśli jeszcze fundusze w swoich ofertach zróżnicują wysokość udziału w zysku i opłaty (co rozpatrywana w parlamencie ustawa o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych dopuszcza)? W efekcie klient otrzyma produkt, o cechach, których nie będzie w stanie racjonalnie porównać. Jest to konstrukcja zapewniająca brak przejrzystości i w konsekwencji konkurencji na rynku. A do tego – odmiennie niż w przypadku OFE, raz podjętej decyzji nie można już zmienić i wybrać innego funduszu dożywotnich emerytur kapitałowych. Dodatkowo brakowi konkurencji na rynku funduszy dożywotnich emerytur kapitałowych sprzyjać będzie inne rozwiązanie zaproponowane w rozpatrywanej równolegle w parlamencie ustawie o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych – pozwolenie na tworzenie funduszy dożywotnich emerytur kapitałowych przez powszechne towarzystwa emerytalne. Jest to trochę tak jakby zdecydować, że być może taniej byłoby, gdyby ubezpieczenia na życie oferowały nie tylko zakłady ubezpieczeń na życie, ale także towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Ale rodzi to także istotne konsekwencje dla konkurencji na rynku emerytur dożywotnich: ponieważ PTE będą mogły wykorzystać już posiadane kapitały własne oraz czerpać równolegle dochody z innej działalności (zarządzanie OFE – w I półroczu 2008 r. PTE osiągnęły ponad 400 mln PLN zysku netto), w efekcie żaden inny podmiot nie będzie miał szans wejścia na rynek poprzez utworzenie zakładu emerytalnego. Doprowadzi to do powstania oligopolu tworzonego przez PTE zarządzające największymi OFE, który nie będzie zainteresowany ani konkurencją ani oferowaniem wysokich świadczeń.
Wracając do rozważań Agnieszki Chłoń-Domińczak i Marka Góry, całkowicie nieuzasadnione jest przedstawione przez nich w tekście porównanie wysokości emerytury waloryzowanej do inflacji i emerytury z udziałem w zysku, gdyż początkowe założenie o 40% różnicy początkowej w wysokości tych świadczeń jest w świetle przedstawionych powyżej rozważań fałszywe, gdyż opiera się na porównaniu stawek świadczeń emerytury o stałej wartości (a więc bez udziału w zysku) i emerytury waloryzowanej inflacyjnie na rynku konkurencyjnym.
Autorzy negatywnie odnoszą się także do emerytur małżeńskich. Nie przedstawiają sposobu wyliczenia różnic w wysokości między emeryturą indywidualną a emeryturą małżeńską, zatem trudno zweryfikować ich prawidłowość. Wprowadzenie emerytury małżeńskiej wypłacanej w pełnej wysokości do śmierci drugiego z małżonków prowadzi do wyliczenia świadczenia w oparciu o tablice dalszej oczekiwanej długości dla młodszego z małżonków (zatem jeżeli wykupuje ją mąż, to w przypadku żony w jego wieku lub starszej od niego wysokość świadczenia małżeńskiego nie powinna różnić się od świadczenia indywidualnego). Agnieszka Chłoń-Domińczak i Marek Góra pomijają ten aspekt w swoich rozważaniach całkowicie. Pomijają też, że w szeregu przypadków renty rodzinne uwzględniające wysokość składek odprowadzonych do OFE mogą być znacząco niższe od renty rodzinnej z części repartycyjnej i emerytury małżeńskiej (renta rodzinna stanowiła by tylko 85% podstawy wyliczenia, nie uwzględniałaby także zysków wypracowanych przez OFE, które w okresach dobrej koniunktury mogą znacząco przewyższać wysokość waloryzacji w części repartycyjnej). Ponadto renta rodzinna finansowana jest ze składki rentowej, zatem podwyższa koszty pracy, podczas, gdy emerytura małżeńska nie powoduje konieczności odprowadzania żadnych dodatkowych składek. Dodatkowo warto wskazać, że, gdyby emerytura małżeńska była jedną z opcji do wyboru – rodziny, w których przypadku emerytura małżeńska byłaby niekorzystna, mogłyby wybrać emeryturę indywidualną. Dodatkowym zabezpieczeniem w takim przypadku mógłby być powrót do konstrukcji emerytury z gwarantowanym okresem wypłaty, jako jednej z dostępnych opcji zamiast zwrotu części składki zawartego w ustawie o emeryturach kapitałowych, co ma istotne znaczenie przy dyskusji o kolejnym zagadnieniu poruszonym przez autorów tekstu w Gazecie Prawnej - kwestii dziedziczenia.
W ustawie o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych wyraźnie wskazano, że wypłata środków zgromadzonych na rachunku w OFE następuje przez przeniesienie tych środków do wskazanego przez członka OFE zakładu ubezpieczeń emerytalnych, w którym wykupił on emeryturę dożywotnią. Ustawa o emeryturach kapitałowych modyfikuje tę kwestię. Według rozwiązań w niej zawartych środki te będą trafiały nie do zakładu ubezpieczeń emerytalnych a do funduszu dożywotnich emerytur kapitałowych. Dodatkowo kobiety w wieku 60-64 lat będą otrzymywały wypłatę okresowych emerytur kapitałowych wprost z OFE. Ponadto ustawa o emeryturach kapitałowych wprowadza konstrukcję zwrotu części składki przed upływem 36 miesięcy od wykupienia dożywotniej emerytury kapitałowej, zamiast poprzednio przewidywanej możliwości wykupienia emerytury z gwarantowanym okresem wypłaty. W efekcie ludzie otrzymują inne konstrukcje niż im obiecywano, niż przewidywały obowiązujące uregulowania. W konsekwencji prowadzi to do pomieszania kwestii technicznych (typu fundusz czy zakład) z kwestiami fundamentalnymi (typu rodzaj oferowanego świadczenia), w efekcie w dyskusji otwiera się pola zdawałoby się już dawno zamknięte. Przykładem tego typu sytuacji jest właśnie powrót do kwestii dziedziczenia. No bo skoro część tych środków można otrzymać w ciągu pierwszych 3 lat to dlaczego nie całość i dlaczego nie dłużej? A wszystko przez przerwanie klarownego rozróżnienia między specyfiką fazy oszczędzania i fazy wypłaty. W tej pierwszej środki akumulujemy na indywidualnym koncie i w polskim systemie roszczenie o ich wypłatę może być przedmiotem dyspozycji na wypadek śmierci i dziedziczenia. W fazie wypłaty za środki zgromadzone w OFE nabywamy określone świadczenie – emeryturę dożywotnią, w efekcie kapitał zgromadzony w OFE przestaje istnieć, ale my nabywamy inne świadczenie – dożywotnią emeryturę kapitałową, a instytucja oferująca je gwarantuje nam jego wypłatę aż do naszej śmierci bez względu na to jak długo będziemy żyć (w przypadku świadczenia z gwarantowanym okresem wypłaty – nie krócej niż przez okres gwarantowany, w przypadku emerytury małżeńskiej – do śmierci drugiego z małżonków). Wprowadzenie okresowych emerytur kapitałowych i gwarancji zwrotu części składki ten prosty podział zaburzyło. W przypadku okresowej emerytury kapitałowej także w fazie wypłaty środki mogą być dziedziczone, bo nie doszło do wykupienia dożywotniej emerytury kapitałowej (przy okazji warto wskazać że w konsekwencji tego kobiety ponoszą w tym okresie pełne ryzyko inwestycyjne całym zgromadzonym w OFE kapitałem). W przypadku gwarancji zwrotu części składki – przez pierwsze 3 lata od wykupienia emerytury dożywotniej krewni zmarłego emeryta mogą otrzymać zwrot części wpłaconej składki (do oczywiście obniża wysokość świadczeń oferowanych wszystkim uczestnikom systemu). W efekcie prosta zasada, że po wykupieniu emerytury dożywotniej kapitał zgromadzony w OFE przestaje istnieć, ale my nabywamy inne świadczenie – dożywotnią emeryturę kapitałową, zostaje osłabiona.
Od 1 stycznia 2009 r. muszą być gotowe instrumenty prawne niezbędne do wypłaty okresowych emerytur kapitałowych. Wypłata dożywotnich emerytur kapitałowych musi rozpocząć się od 1 stycznia 2014 r. Jak pokazuje tekst Agnieszki Chłoń-Domińczak i Marka Góry, fundamentalne decyzje podjęte w zakresie dożywotnich emerytur kapitałowych zostały podjęte w oparciu o nieadekwatne przesłanki. Poszczególne rozwiązania przyjęte w ustawie o emeryturach kapitałowych i w ustawie o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych budzą szereg wątpliwości i obaw, że będą one prowadziły do obniżenia poziomu przyszłych świadczeń. W tej sytuacji wydaje się, że racjonalnym rozwiązaniem byłoby uchylenie tych zapisów w ustawie o emeryturach kapitałowych, które dotyczą dożywotnich emerytur kapitałowych i umieszczenie ich w opracowanej na nowo ustawie zawierającą kompleksową regulację dotyczącą emerytur dożywotnich (nieszczęśliwy jest podział tej materii na ustawę o emeryturach kapitałowych i ustawę o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych), tak by nowe rozwiązania przyjąć z odpowiednim wyprzedzeniem przez 1 stycznia 2014 r., a jednocześnie wyeliminować wady rozwiązań zawartych w ustawach nad którymi obecnie pracuje parlament.

Paweł Pelc
Autor jest radcą prawnym, Wiceprezesem Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE.
Był Wiceprezesem UNFE i Zastępcą Przewodniczącego KPWiG.

Tekst wyraża prywatne poglądy autora, a nie instytucji, z którymi jest związany zawodowo.

Rozszerzona wersja tekstu, który ukazał się w Gazecie Prawnej 14.11.2008
 


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com