Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

O języku debaty o OFE, czyli kto pilnie studiował Orwella.

Przy okazji debaty o otwartych funduszach emerytalnych warto zwrócić uwagę także na jej język. Wygląda bowiem, że nie jest to zwykła dyskusja o sprawach publicznych, lecz wielka operacja piarowska.
Jakie są fakty opisałem w poprzednim tekście, więc nie będę do tego wracał tym razem.
A o czym dyskutują media (pisząc o proponowanych przez rząd zmianach, które być może doprowadzą do tego, że nie będzie z czego sfinansować przyszłych emerytur) – „reforma emerytalna” lub łagodniej „reforma reformy emerytalnej” – ale to znaczne rzadziej.
Dlaczego? To dość oczywiste, reforma emerytalna przynajmniej do tej pory ostała się jako jedna z czterech reform rządu Buzka (co też jest ciekawe, bo przecież pierwsze ustawy uchwalał jeszcze rząd SLD-PSL przed wyborami 1997 r.), która przetrwała i w którą ludzie uwierzyli… Trudno zatem przyznać się do demontowania pozytywnie postrzeganej reformy emerytalnej – zatem rząd sam zaczyna mówić o reformie emerytalnej.
Ogłaszając w styczniu kształt projektu minister-członek Rady Ministrów – Michał Boni najchętniej posługiwał się pojęciem „racjonalna korekta” zamiast demontaż.
Rząd przesuwa część składki z OFE do FUS (a więc z części kapitałowej czyli II filaru do części repartycyjnej, czyli I filaru), ale konsekwentnie mówi, że przesunięcie to zachowuje „integralność II filaru” oraz o zmianach „proporcji przekazywania składki w ramach II filaru”. Aby zaciemnić sprawę pojawia się podział OFE na jakieś dwie części „obligacyjną” i tę inną.
Ciekawej metamorfozy doznają też składki zapisane na „subkoncie w ZUS w ramach II Filaru”, nagle zamieniają się one w „środki” i jako takie nabierają zdolności do bycia przedmiotem dziedziczenia. Co prawda zgodnie z art. 922 Kodeksu Cywilnego przedmiotem dziedziczenia mogą być tylko prawa i obowiązki majątkowe, a zapisane na subkoncie w ZUS wpłacone składki takiego charakteru mieć nie będą miały, bo nie wyrażają one żadnego prawa majątkowego, a jedynie jest to narzędzie ewidencyjne informujące o wysokości części naszej składki emerytalnej stworzenie dla celów ustalenia wielkości świadczenia z części repartycyjnej. Co więcej składki te cudownie przemienione w środki stałyby się częścią „emerytury kapitałowej”, mimo że byłyby finansowane z przychodów FUS w tym z możliwej dotacji budżetu państwa, zatem bez żadnej wątpliwości będące częścią emerytury repartycyjnej, a nie kapitałowej.
W debacie rząd proponuje też zwiększenie limitów inwestycyjnych, a więc zwiększenie ryzyka ponoszonego przez członków OFE i pomija związane z tym ryzyko osiągnięcia strat i większej zmienności części emerytury pochodzącej ze środków zgromadzony w OFE.
Za to pokazuje się ładne tabelki, jak to wzrosną emerytury, jeśli system zostanie zasilony dodatkowymi oszczędnościami w ramach nowo proponowanych Indywidualnych Kont Zabezpieczenia Emerytalnego (konie z rzędem, kto rozumie dlaczego obok już działających IKE należy utworzyć dodatkowo IKZE, rząd w każdym razie nie uważa za istotne wytłumaczenie tych zmian).
Jako sukces konsultacji społecznych przedstawia się pomysł powołania Rady Bezpieczeństwa Emerytalnego przy KNF. Wygląda na to, że owa Rada Bezpieczeństwa Emerytalnego nie będzie miała żadnych realnych instrumentów, by to bezpieczeństwo, po wprowadzeniu proponowanego przez rząd demontażu reformy emerytalnej, zapewnić, ale zawsze można wskazać na podzieleniu się odpowiedzialnością z partnerami społecznymi, a niezadowolonych zapewnić, że na pewno będzie dobrze, bo nad wszystkim będzie czuwała Rada Bezpieczeństwa Emerytalnego.
Dodatkowo rząd tłumaczy wręcz, że to on demontując reformę emerytalną jest gwarantem jej utrzymania, bo przecież czyha na nią opozycja, a być może też niesforny koalicjant, którzy na pewno wszystko popsują…
W efekcie w wizji rządu mamy wyłącznie pozytywne efekty zmian. Finanse publiczne bezpieczniejsze (dzięki ukryciu rzeczywistego poziomu zobowiązań) a emerytury nieznacznie wyższe z możliwością wzrostu (przy założeniach pomijających zwiększony poziom ryzyka).
No i sam tytuł ustawy – „o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowanie systemu ubezpieczeń społecznych”. A tekst ustawy napisany wyłącznie jako zestawienie zmian w innych przepisach (począwszy od kodeksu rodzinnego i opiekuńczego a skończywszy na ustawie o przenoszeniu praw emerytalnych urzędników Wspólnot Europejskich). A właśnie, kto z Państwa czytał ten projekt i uzasadnienie do niego?
W każdym razie nie ma w nim ani słowa o tym jak to wszystko sfinansować, gdy proporcje między pracującymi a emerytami się pogorszą zgodnie z prognozami demograficznymi (o których w projekcie też nie ma ani słowa).
Warto przyglądać się tej debacie, nie tylko dlatego, że dotyczy ona naszych pieniędzy, ale także ze względu na zastosowane mechanizmy językowe, by niewygodnej prawdy po prostu nie było widać…

PS
Cytaty za prezentacją Michała Boniego 24 stycznia 2011 r. (slajdy dostępne w BIP-ie KPRM)

Paweł Pelc
Radca prawny w Kancelarii Radcy Prawnego Pawła Pelca
Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
3 marca 2011 r.
 


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com