Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

Klasyfikacja OFE

Od jakiegoś czasu możemy pasjonować się debatą o Otwartych Funduszach Emerytalnych.
Nie każdy jednak wie, że u podłoża tej debaty w obecnym jej kształcie i propozycji rządowych stopniowej likwidacji OFE (oczywiście rząd się zarzeka, że niczego nie likwiduje, tylko broni reformy) leży tylko i wyłącznie klasyfikacja statystyczna OFE i definicja długu.
Okazuje się jednak, że klasyfikacja statystyczna ma fundamentalne znaczenie dla podejmowanych decyzji.
W 2004 roku Eurostat podjął decyzję (na 2 miesiące przed naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej), w której dokonał interpretacji unijnych zasad statystycznych ESA 95, w taki sposób, że praktycznie uniemożliwił traktowanie jako części systemu zabezpieczenia społecznego kapitałowych systemów o zdefiniowanej składce.
Interpretacja ta umożliwiła narzucenie nam przez Unię Europejską wyłączenia aktywów OFE z tzw. sektora rządowego i odmienne traktowanie statystyczne repartycyjnej i kapitałowej części systemu. W efekcie transfery składki przez ZUS do OFE uznane zostały za transfery poza sektor rządowy, a posiadane przez OFE obligacje Skarbu Państwa zostały wliczone do zadłużenia branego pod uwagę przez Unię Europejską przy ocenie spełniania przez Polskę kryteriów konwergencji.
W efekcie tej interpretacji statystycznej Eurostatu, jeżeli system emerytalny generuje ukryty dług w postaci zobowiązań międzypokoleniowych, to z perspektywy statystycznej – długu tego nie widać, zatem zobowiązania te nie są brane pod uwagę przy ocenie spełniania przez dane państwo kryteriów konwergencji. Jeśli jednak system emerytalny został skapitalizowany, co ułatwia kontrolę nad zobowiązaniami i powoduje spowolnienie ich narastania – to przy takiej interpretacji statystycznej pogarsza on ocenę państwa z punktu widzenia kryteriów konwergencji. Widać to na pierwszy rzut oka i zawsze zastanawiało mnie jak to możliwe, że tak absurdalna interpretacja, zgodnie z którą OFE nie są traktowane jako część systemu zabezpieczenia społecznego, a czym zdrowszy system emerytalny w danym kraju, to z punktu widzenia Eurostatu – jego sytuacja statystyczna jest gorsza.
Ale już rozumiem, jak to jest możliwe. W zrozumieniu tego fenomenu pomogła mi lektura materiału sygnowanego przez Główny Urząd Statystyczny: Otwarte Fundusze Emerytalne w systemie zabezpieczenia społecznego 1999-2010 (Warszawa, grudzień 2010).
Okazuje się, że zdaniem ekspertów GUS-u w Polsce w odniesieniu do osób urodzonych po 1948 roku w ogóle zlikwidowano system repartycyjny. GUS dokonuje bowiem bardzo prostej operacji myślowej – utożsamia system repartycyjny z systemem zdefiniowanego świadczenia, a system zdefiniowanej składki nazywa systemem kapitałowym – i w tej konwencji wszystko się zgadza. A że przytoczona przez GUS – prawidłowa definicja systemu repartycyjnego („system umowy pokoleniowej (repartycyjny) polega na tym, że dzisiejsze składki są przeznaczone na dzisiejsze emerytury (z ang. PAYG: pay-as-you-go)”) nie uzasadnia w żaden sposób dokonanego przez statystyków podstawienia i zmiany znaczenia – GUS-owi w żaden sposób nie przeszkadza. Gorzej z definicją systemu kapitałowego, bo tu dla odmiany GUS używa definicji systemu zdefiniowanej składki („wysokość świadczenia zależy od stopy zwrotu ze zgromadzonego kapitału emerytalnego oraz oczekiwanej długości życia”) (oba cytaty – str. 58 powołanego raportu) i uznaje ją za definicję systemu kapitałowego. W efekcie w raporcie swoim GUS używa powszechnie stosowanych pojęć – system repartycyjny i system kapitałowy w specyficznym, nadanym przez siebie znaczeniu, odmiennym od powszechnie stosowanego, przy czym wywody innych autorów, którzy używają tych pojęć w klasycznym znaczeniu wykorzystuje do wyciągania wniosków opartych na nadanych przez siebie znaczeniach. Przy takiej „metodzie badawczej” można udowodnić każdą tezę.
A skoro taki zabieg mogą dokonać nasi statystycy to już mnie nie dziwi, zabieg statystyków Eurostatu, którzy uznali, że OFE nie są częścią systemu zabezpieczenia.
Problem niestety polega na tym, że z tych zabiegów językowych statystyków wynikają całkiem praktyczne konsekwencje, jak na przykład spełnianie lub nie kryteriów konwergencji i konkretne decyzje polityczne, tak jak pierwszy etap likwidacji reformy emerytalnej proponowany obecnie przez rząd.
Tylko, że nikt się nie zastanowił, że by zadowolić statystyków, na ryzyko wystawiamy konkretne świadczenia. Nikt bowiem nie odpowiedział na fundamentalne pytanie, jak po zmianach proponowanych przez rząd sfinansować wypłatę świadczeń z części repartycyjnej (w normalnym, nie GUS-owskim znaczeniu), w sytuacji gdy prognozy wskazują, że pracujących z roku na rok będzie ubywać, a pobierających świadczenia przybywać...
I dlaczego zamiast obracać się w zaklętym kręgu statystyków i ich „statystycznej prawdy” po prostu postawić sprawę z głowy na nogi i uczynić polskim priorytetem na okres naszej prezydencji w UE przekonanie, że OFE to po prostu część systemu zabezpieczenia społecznego, bez względu ilu statystyków, by się zaparło i twierdziło, że jest inaczej. A po drugie, dlaczego nie wyłączyć długu generowanego przez reformę emerytalną z definicji długu w ustawie o finansach publicznych? Czy od tego, że część zobowiązań zostanie przez rząd ukryta (jeśli uda się zrealizować obecne propozycje) nasza sytuacja finansowa się poprawi? Nie, wręcz przeciwnie, zobowiązania będą rosły bez wskazania jak je sfinansować, a poziom emerytur może być niższy...

Paweł Pelc
radca prawny: Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca
Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE

11 marca 2011.


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com