Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

Barykady na ulicach…

Ten tekst nie będzie o rewolucji. Wręcz przeciwnie o niewydolności polskiego systemu prawnego. A więc o słabości naszego państwa…

Niedawno dowiedzieliśmy się, że nowych przetargów na budowę dróg już nie będzie… bo na razie nie ma na nie pieniędzy.

Ale nawet gdy pieniądze są to wcale nie znaczy, że Państwo potrafi sobie poradzić z wypełnianiem swoich obowiązków. (Przy czym przez Państwo rozumiem tu wykonawcze władze publiczne zarówno na szczeblu rządowym jak i samorządowym, czyli szeroko rozumianą administrację publiczną.)

Najlepszym przykładem może być budowa dróg w Warszawie.

Na ul. Powstańców Śląskich miastu zajęło chyba ze 20 lat doprowadzenie do rozwiązania sporu z właścicielami blokującego budowę jednego pasa ruchu domu. Niezbędne okazało się skorzystanie ze specjalnej upraszczającej procedurę, bo okazało się, że normalne procedury są zbyt skomplikowane, by urzędnicy byli w stanie skutecznie przeprowadzić wywłaszczenie zdesperowanego właściciela umiejącego korzystać z przysługujących mu praw…

Na Białołęce jakiś czas temu władze miejskie wybudowały mostek na kanale oddzielającym od siebie dwie drogi publiczne, z których jedna została wybudowana przez dewelopera pobudowanego tam osiedla. Powstało dogodne połączenie pozwalające na lepszą komunikację lokalną równoległą do zazwyczaj zakorkowanej trasy przelotowej. Ale wkrótce okazało się, że mostek wybudowany przez władze miejskie prowadzi donikąd, bo mieszkańcy osiedla wybudowanego przez dewelopera zbudowali barykadę na końcu swojej drogi…

Władze miejskie przyznały, że rzeczywiście jest problem, ale zapowiedziały, że rozwiążą go dopiero gdy wcześniej powstanie zjazd z innej drogi lokalnej na trasę ekspresową… Zjazd powstał kilka miesięcy temu… barykada stoi dalej… a most wybudowany za publiczne pieniądze jak prowadził donikąd tak prowadzi donikąd…

W innym miejscu władze miejskie wybudowały drogę, która na odcinku jakichś 20 metrów została nieutwardzona i zwężona do jednego pasa przez kilka lat – bo znowu urzędnicy nie byli w stanie skutecznie wykupić gruntu lub wywłaszczyć właściciela tego odcinka drogi…

Jeszcze gdzie indziej poprowadzono chodnik nie zawracając sobie głowy wywłaszczeniem właściciela czy wykupieniem od niego gruntu pod tym chodnikiem, który zdesperowany najpierw zagrodził dostęp to tego chodnika, po czym w pocie czoła chodnik ten rozebrał… Oczywiście władze miejskie nie były zainteresowane interwencją i w tym przypadku…

Jak pokazuje pierwszy z przytoczonych przeze mnie przykładów, urzędnicy nie potrafią spełnić wymogów prawa nakładających na nich określone obowiązki w procesie realizacji inwestycji, dopiero gdy pozwoli im się na drogę na skróty (coraz popularniejsze „specustawy”), coś im się udaje. I co ciekawsze, pojawia się jakiś problem – politycy coraz częściej mają jedno rozwiązanie tego problemu „uchwalmy stosowną ustawę”… W efekcie tej „biegunki legislacyjnej” administracja przestaje funkcjonować, jeśli nie dostanie wytrycha (wcześniej przywołane „specustawy”), publiczne środki wydawane są bez sensu (most donikąd, wieloletnie zwężenie jezdni, wiadukty bez środkowej części itp).

Państwo nie jest zatem w normalnych warunkach w stanie wywiązać się ze swojej roli i zapewnić swoim obywatelom odpowiedniej infrastruktury, czy chronić obywateli przed jednostkami przedkładającymi swoje interesy (i ciszę w swojej okolicy) nad interesy ogółu…

Państwo jest tak słabe, że barykady powstają nawet nie po to by je obalić, lecz dlatego, że nikt się nim nie przejmuje, bo administracji najlepiej wychodzi udawanie, że jej nie ma…

Paweł Pelc

11 maja 2011

radca prawny, Kancelaria Radcy Prawnego Pawła Pelca

Wiceprezes Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE
 


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com