Ta strona używa mechanizmu ciasteczek (Cookie). Więcej informacji znajdą Państwo w Polityce Cookies. Zamknij okno
Zapraszam na stronę: Kancelaria Warszawa

Szamani euro.

Ostatni szczyt przywódców krajów EU w krzywym zwierciadle mediów przypominał mi bardziej spotkanie szamanów, którzy postanowili okadzić nowego bożka – euro. Oglądając polskie serwisy informacyjne można było usłyszeć przede wszystkim zapewnienia o wierze w euro i zaklęcia dotyczące jego cudownej roli w „europejskim projekcie”.
Szamani, jak to szamani – spotkali się i uradzili kroki zaradcze. Dzięki uporowi przede wszystkim Wielkiej Brytanii nie dojdzie do zmian traktatowych. Zamiast tego szamani zapowiedzieli nowy traktat międzyrządowy. Zgodnie z ich deklaracjami ma na zawiązać unię fiskalną z sankcjami za nieprzestrzeganie jej wymogów. Brzmi to rzeczywiście mocno szamańsko. Traktat międzyrządowy nie będzie bowiem częścią prawa wspólnotowego, zatem nie będzie wiążący ani dla Unii Europejskiej, ani dla jej organów, w tym dla Komisji Europejskiej… Nie może zatem nałożyć na Komisję Europejską nowych obowiązków, ani przyznać jej nowych uprawnień jako organowi UE. Zatem sankcje za nieprzestrzeganie traktatu międzyrządowego nie mogą kolidować z Prawem Wspólnotowym, zatem nie mogą to być sankcje nakładane przez organy Unii Europejskiej w ramach jej środków.
Tak to powinno wyglądać w normalnej organizacji międzynarodowej stosującej reguły prawa międzynarodowego. Wygląda jednak, że szamani mają inne zdanie w tej sprawie i na ołtarzu euro gotowi są poświęcić wiele, także krępujące ich reguły prawne.
Dla prawnika „europejski projekt” to duże wyzwanie, bo tylnymi drzwiami wprowadza się twór ponadpaństwowy ograniczający suwerenność państw członkowskich, nie podlegający kontroli w ramach procesów demokratycznych. Nie raz już mieliśmy do czynienia z sytuacją, że gdy mechanizmy demokratyczne blokowały rozwój „europejskiego projektu” to je po prostu ignorowano. Ostatnie przykłady to histeria po zapowiedzi referendum w Grecji, po której po prostu doprowadzono do zmiany  niewygodnego rządu, czy zmuszenie Słowacji do ponownego głosowania rozszerzenia partycypacji tego kraju w gwarancjach dla bogatych krajów strefy euro, mimo odrzucenia tych zmian przez parlament.
Na naszych oczach wykuwa się nowy ład – już nie demokratyczny, lecz eurokratyczny. Istotnym mechanizmem tego ładu jest z jednej strony odsłonięcie zasłon zazwyczaj zakrywających mechanizmy decyzyjne i pokazanie że tak naprawdę za fasadą Brukseli decyzje podejmowane są w Berlinie, który dla osłodzenia tej gorzkiej pigułki jest w stanie zmusić także Paryż do mówienia „po niemiecku”. Z drugiej strony bardzo skuteczne jest „zamulanie” systemów prawnych nadprodukcją przepisów – zarówno na szczeblu unijnym, jak i narodowym, dzięki czemu parlamenty i rządy mają zajęcie, a obywatele poddani temu zalewowi nie są w stanie skutecznie go przyswoić, dzięki czemu nawet istotne ograniczenie uprawnień „lokalnych” może ujść niezauważone w natłoku legislacji. Stąd też coraz bardziej ulubioną metodą regulacyjną stają się nie tylko rozporządzenia unijne mające bezpośrednie zastosowanie w poszczególnych krajach, ale też dyrektywy tzw. maksymalnej implementacji zamieniające lokalne parlamenty tak naprawdę w „przepisywaczy” i „notariuszy” norm narzucanych przez  Unię.
W takich tylko warunkach szamani mogą rozwijać swój kult euro i wymyślać nowe narzędzia jego czci, tak jak ostatnio zapowiedziany traktat  międzyrządowy.
Gdyby jego stroną była Wielka Brytania, to zastanawiałbym się, czy nie zawierałby on klauzul regulujących użycie kanonierek na wypadek jego nieprzestrzegania. A tak pewnie będzie tylko o niemieckich i może francuskich czołgach i samolotach, jako gwarantach nowego ładu stanowionego przez szamanów euro.
Paweł Pelc
9 grudnia 2011 r.
www.stefczyk.info


Zapraszam na stronę mojej kancelarii: Kancelaria Warszawa | kancelariapelc.com